niedziela, 12 czerwca 2016

Od Rose do Maksa

Ucieszyłam się bardzo na widok ogiera.
- Jest piękny. -podeszłam do niego bliżej i wyciągnęłam powoli rękę, po czym pogłaskałam go po szyi.
Zaczęliśmy rozmawiać o koniach i tak się miło nam gawędziło, że oboje straciliśmy rachubę czasu. Nagle poczułam głód.
- Miło mi się z Tobą rozmawia, ale powinnam już wrócić do domu. -uśmiechnęłam się smutno.
- Dobrze, też będę się zbierał.
- No to do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Zawołałam Sanę i wróciłyśmy do domu.
***
Odgrzałam sobie zapiekany makaron. Wzięłam książkę "Akademia Wilkołaków", usiadłam do stołu po czym zaczęłam czytać. Gdy skończyłam jeść, postanowiłam wziąć prysznic. Udałam się więc do łazienki.
Tej nocy nie miałam problemu z zaśnięciem, szczególnie dlatego, że Sana leżała wtulona we mnie...
***
Następnego dnia, po porannym spacerze z Saną poszłam do apteki. Po drodze spotkałam Maksa.

Maks?