niedziela, 12 czerwca 2016

Od Maksa

Powoli otworzyłem oczy, widząc znów ten sam sufit, jęknąłem niezadowolony. Lubię to miejsce, ale czasem mam ochotę skoczyć z pierwszego lepszego klifu... niechętnie zwlokłem się z łóżka i poszedłem pod długi, zimny prysznic. Założyłem jeansy, t-shirt a na niego zarzuciłem bluzę.
Zajrzałem do lodówki i zmierzyłem wzrokiem każdą półkę, było tam pełno wszystkiego, jednak jakoś nie chciało mi się jeść. Napiłem się jedynie wody i wyszedłem z domu. Prężnym krokiem przemierzałem dzielnice Ninaii, dopiero kiedy wyszedłem poza miasto, zwolniłem. Było dość chłodno, słońce chowało się za chmurami, a raz zza nich wychodziło i dawało przyjemne ciepło, wiał lekki, lecz chłodny wiatr. Rozglądałem się na boki, jakoś wolałem inną śmierć niż zostać pożartym przez jednego z mutantów. Nagle usłyszałem szelest trawy gdzieś kawałek dalej, powoli, bezszelestnie ruszyłem w tamtym kierunku, trzymając broń w gotowości. Gdy okazało się, że to tylko dziewczyna, spuściłem lufę w dół. Spojrzała nagle lekko zaskoczona moją obecnością.
- Co tu robisz? - spytałem.
Rzadko kiedy, a raczej w ogóle nie widuję tu mieszkańców.
- Zauważyłam rzadko spotykane zioła, na pewno się przydadzą. - wyjaśniła.
Skinąłem głową i podszedłem bliżej niej, roślina, którą trzymała w dłoniach, wyglądała jak mięta, jednak na raczej nią nie była, głównie dlatego, że nie jest rzadka.
- A co to? - spytałem lekko zaciekawiony.

Rose?