niedziela, 12 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

- Psa i konia. - odpowiedziałem.
- Konia? - spojrzała na mnie z lekkim błyskiem w oczach.
Skinąłem głową, zaproponowałem przejście się do stadniny, zgodziła się. Dojście nie zajęło nam długo, z osiem minut? Może krócej. Szliśmy wzdłuż boksów, aż doszliśmy do ostatniego,  gdzie powinien być Rey. Co dziwne, nie było go tam.
- Pewnie wypuścili go na pastwisko. - stwierdziłem.
Rzeczywiście, biegał wśród innych koni. Zagwizdałem, spojrzał w naszym kierunku i od razu podbiegł do nas. Gdy zauważył nieznaną mu Rose, prychnął lekko zaskoczony.
- Rose, Rey. Rey, Rose. - przedstawiłem ich sobie.
Ogier zrobił krok w stronę dziewczyny i musnął jej rękę, po czym zarżał przyjaźnie.

Rose?