Po chwili doszliśmy do jakiegoś budynku, był to instytut wojskowy, czy coś w tym rodzaju. Nie wiem, nie za bardzo się na tym znam. Gdy weszliśmy do środka, przywitało nas jakiś dwóch mężczyzn, ale Maks nie zatrzymując się, machnął tylko do nich i szedł dalej. Później, skręciliśmy w jakiś korytarz. Błądziłam wzrokiem, zastanawiając się po co miałam z nim iść. W końcu trafiłam wzrokiem na moją rękę, która trzymał Maks. Wpatrywałam się w nie i przypomniałam sobie, jak mówił coś o lodach. Nagle zachciało mi się śmiać, tylko nie mam pojęcia dlaczego? Uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam na chłopaka. -Nie mogę się śmiać, bo pomyśli, że jestem jakaś nienormalna.- Maks patrzał na drzwi, które były na końcu korytarza.
- Gdzie idziemy? -spytałam w końcu.
Maks?
Maks?