wtorek, 14 czerwca 2016

Od Rose do Maksa

Nie wiedziałam kompletnie o co chodzi chłopakowi. Nagle złapał mnie za rękę i poszliśmy. Nawet nie wiedziałam co powiedzieć, miałam do niego tyle pytań. A przez to wszystko zapomniałam nawet o pracy... Maks bardzo się spieszył i wyglądał na zdenerwowanego. Wolałam, więc o nic nie pytać, zresztą miał mi później wytłumaczyć.
Po chwili doszliśmy do jakiegoś budynku, był to instytut wojskowy, czy coś w tym rodzaju. Nie wiem, nie za bardzo się na tym znam. Gdy weszliśmy do środka, przywitało nas jakiś dwóch mężczyzn, ale Maks nie zatrzymując się, machnął tylko do nich i szedł dalej. Później, skręciliśmy w jakiś korytarz. Błądziłam wzrokiem, zastanawiając się po co miałam z nim iść. W końcu trafiłam wzrokiem na moją rękę, która trzymał Maks. Wpatrywałam się w nie i przypomniałam sobie, jak mówił coś o lodach. Nagle zachciało mi się śmiać, tylko nie mam pojęcia dlaczego? Uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam na chłopaka. -Nie mogę się śmiać, bo pomyśli, że jestem jakaś nienormalna.- Maks patrzał na drzwi, które  były na końcu korytarza.
- Gdzie idziemy? -spytałam w końcu.

Maks?