Dopiero w mieście Maks miał przyjemność poznać Sanę...
- Gdzież ty się szlajałaś? -spytałam, gdy do nas podbiegła.
Sana tylko spojrzała na mnie i położyła się na ziemię. Zmachana wystawiła język i zaczęła się oblizywać.
- To Twój pies? -spytał Maks.
- Tak.
- Jak się wabi?
- Sana. -chłopak uśmiechnął się- A ty masz jakieś zwierzę?
Maks?