piątek, 17 czerwca 2016

Od Rose do Maksa

Wypłynęłam od razu na powierzchnie wody. Po chwili wypłynął Maks.
- Nie rób tak więcej, proszę. -powiedziałam próbując uspokoić się.
- Przepraszam, już nie będę. -spojrzał na mnie przepraszająco.
Podpłynęłam bliżej brzegu. Chłopak popłynął za mną.
- Jesteś zła?
Zamiast odpowiedzieć schyliłam się i nabrałam wody w dłonie. Kiedy chłopak podszedł bliżej, oblałam go wodą i zaczęłam nią chlapać w jego stronę, śmiejąc się przy tym.
- Lepiej ze mną nie zadzieraj. -uśmiechnęłam się szeroko.

Maks?

czwartek, 16 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

Wstrzymałem oddech i zanurkowałem, powoli otworzyłem oczy. Z początku szczypały, jednak z czasem przywykłem. Podpłynąłem bliżej dziewczyny i pociągnąłem ją lekko za nogę. Było tu głęboko, strasznie. Złapałem ją w pasie aby nie poszła zupełnie na dno, nie chcę myśleć co by się stało, gdyby któreś z nas tam trafiło. Nie ma ucieczki, podobno, są tam kościotrupy.

Rose?

Od Rose do Maksa

Byłam mile zaskoczona, że Maks przygotował wszystko wcześniej. Odstawiliśmy rowery pod drzewo i usiedliśmy na kocu.
- Ładnie tu. -przyznałam, oglądając krajobraz.
- To co, idziemy do wody?
- Jasne.
Zajęliśmy ubrania i od razu weszliśmy do wody. Weszłam coraz głębiej, aby całą się zanurzyć. Obiecałam się powoli ciepła wodą i w końcu się zanurzyłam.

Maks?

Od Maksa do Rose

Wstałem wcześnie, zabrałem Rezona na spacer. Wziąłem długi prysznic, założyłem krótkie spodenki, pod nie kąpielówki i t-shirt a na głowę założyłem czapkę.


Będąc już gotowy wyszedłem na zewnątrz, wyciągnąłem z garażu rower i pojechałem w miejsce spotkania.

Czekałem raptem kilka minut, ruszyliśmy nad jezioro. Dopilnowałem, abyśmy nie jechali przez las. Po pół godzinie byliśmy na miejscu. Wszystko było już przygotowane. Koc, grill itp. - przyjechałem wcześniej aby wszystkiego nie dźwigać.

Rose?

środa, 15 czerwca 2016

Od Rose do Maksa

- Z przyjemnością. -uśmiechnęłam się na myśl o spędzeniu jutrzejszego dnia nad jeziorem- A jechać, to wolę na rowerze.
- Okay.
- Jak myślisz będzie jutro ładna pogoda?
- Raczej tak.
- Hm...Może wezmę strój, tak dawno nie pływałam, a życie bez pływania nie jest takie wspaniałe...
- Zgadzam się, ja też uwielbiam pływać.
Fenomenalnie -pomyślałam.
Powoli zbliżaliśmy się w stronę mojego domu. Rozmawialiśmy jeszcze o naszych zainteresowaniach, umówiliśmy się, że o 11 spotkamy się na głównym placu i w końcu pożegnaliśmy się. Potem każdy poszedł do siebie.
***
W domu czekała na mnie Sana. Domagała się spaceru, więc poszłam z nią na dwór. Jak zwykle puściłam ją za domem, aby się wybiegała. Usiadłam na trawie i zaczęłam rwać jedną kępkę na drobiny. Nagle Sana zaczęła szczekać głośno na mur, który oddzielał mój ogród od lasu. Nie wiedziałam na co ona szczeka. Podbiegłam do niej i uspokajałam ją, ale ona wciąż była niespokojna i warczała. Wstałam, więc, wspięłam się na mur, aby spojrzeć czy morze, ktoś za nim stoi. Wychyliłam się i zobaczyłam tylko jak droga, prowadząca wzdłuż muru się kurzy. Zeskoczyłam na dół i znów uspokoiłam psinę.
- To zapewne tylko dzieciaki bawiły się, pewnie się Ciebie wystraszyły i dlatego uciekły.
Weszłyśmy do domu i zamknęłam drzwi. Następnie zaczęłam się przygotowywać do jutrzejszego wyjazdu nad jezioro. Wyjęłam z szafy ulubioną torbę i spakowałam tam koc, ręcznik i książkę. Jutro zrobię kanapki i przygotuję ziołową herbatę.
Wzięłam kąpiel, zjadłam kolację i od razu poszłam spać.
***
Rano, gdy byłam już gotowa do wyjścia, zostawiłam Sanie miskę wody i jedzenia. Pożegnała się z nią, po czym wsiadłam na rower i pojechałam na miejsce spotkania.

Maks?

Od Maksa do Rose

Błądziłem wzrokiem po półkach z zabawkami, wyszliśmy dopiero po pół godzinie. Kupiłem również coś dla Rezona.
- Miałabyś czas jutro? - spytałem, gdy szliśmy przez park trzymając się za ręce.
- Być może, a co? - uśmiechnęła się lekko.
- Może byśmy pojechali nad jezioro? Na rowerach, albo na motorze, jak wolisz. Wzięlibyśmy coś do jedzenia, koc... - zaproponowałem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Kiedy chłopak strzepnął cukier, ja zalałam się rumieńcem.
- Idziemy? -spytałam, gdy już zjadłam ostatni kawałek.
- Tak.
Zapłaciliśmy i wyszliśmy z kawiarni.
- Muszę pójść do sklepu po nową zabawkę dla Sany.
- Dobrze, pójdę z Tobą.
W tym samym momencie złapaliśmy się za ręce i ruszyliśmy do sklepu zoologicznego. Maks pomógł mi w wyborze odpowiedniej zabawki.

Maks?